I'm talking to you

Paweł Hyszko - współgospodarz Polskiego Klubu Comedy , niespełniony talent polskiej brazny budowlanej i nowa nadzieją stand up zgodził się wziąć udział w sesji zdjęciowej, zainspirowanej filmem Taxi Driver z Robertem de Niro.

 Skoro wybrałeś jako temat sesji Taksówkarza to rozumiem, że ten film jest dla Ciebie wyjątkowy.

 2VQ2A1162oSam film na pewno jest kultowy, choć w dzisiejszych czasach już lekko zapomniany. Młodszy widz już raczej nie sięga tak głęboko a przecież rola zagrana przez De Niro jest naprawdę wyjątkowa. Zapomniany? Myślisz, że jest zapomniany bo stracił na aktualności? Absolutnie nie! Film wręcz zyskuje. Jest świetnym zapisem psychologii człowieka w wielkim mieście. Historia jest ponadczasowa i mogłaby wydarzyć nawet dziś w Londynie, właściwie wydaje mi się ze sporo takich historii dzieje się teraz .

 

Czy ja wiem? Przecież dzisiejszy Londyn nie wygląda jak Nowy Jork lat 70? To wspaniała kolorowa metropolia tętniąca życiem!

 No tak mamy piękne fasady budynków, wiekowe zabytki, drogie samochody i restauracje . Ale to wszystko za dnia. Gdy nastaje mrok , miasto zmienia się. Jest dziką orgią prostytucji, alkoholu i narkotyków. No może w nieco bardziej jaskrawych kolorach. Strasznie ponura jest ta Twoja wizja Londynu! To raczej wizja konkretnych miejsc tego wielkiego miasta. Tego co dzieje się poza reprezentantami dzielnicami, tam gdzie nie docierają tłumy turystów, ale dociera mrok. Londyn gdy wpada w swój weekendowy rytm porywa miliony osób na zatracenie . Wielkie miasto to wielka możliwości wyboru, także tych złych decyzji. Myślę, że obie metropolie dla mieszkańców mieszkańców są podobnie nieznośne!

To chyba wielka przesada. Twoim zdaniem duże miasto takie jak Londyn naprawdę skupia wszystko co złe tak jak w filmie tak jak w filmie Martina Scorsese ?

Myślę ze zawiera wszystkie sytuacje pokazane w filmie. Prostytucja, przemoc, narkotyki i zupełny brak zainteresowania innymi ludźmi. Wiele z tych rzeczy wynika z zagubienia i samotności tak jak u tytułowego kierowcy taksówki.

Samotność ?! W Londynie? Przecież w tym mieście żyje dziś prawie 9 mln ludzi, to masa ludzi z którymi można pogadać spotkać się.

Travis też spotyka na swojej drodze setki ludzi. Ale jednak z żadną z nich nie nawiązuje głębszego kontaktu .1VQ2A1119o Kończy na wymianie kilku zdań, najczęściej tych samych z kolejnymi osobami, których więcej nie spotka. I mimo że nie pracujemy jako kierowcy taksówki to jednak wielu z nas jest zamkniętych takiej "taksówce". Przemierzamy ulice miasta , napełniamy się zachwytem oraz pogardą dla kolejnych ludzkich zachowań. Poznajemy dziesiątki osób, wymieniamy tysiące słów , by wieczorem wylądować w pustym mieszkaniu. A kolejny dzień wychodzimy i zaczynają się nowe kursy, nowe osoby, kolejne uprzejmości oraz zawody. W dodatku nie mamy czasu aby się zatrzymać w tym ciągu. Cały czas idziemy do przodu zostawiając za sobą wszystkie niestrawione emocje i obrazy. Jesteśmy jak samochody w dużym mieście. Nie zatrzymują się. No może na chwilę bo parkingi są drogie a i tak tego swoistego luksusu nie starcza dla wszystkich. Myślę, że ten pęd, ta codzienna konieczność mierzenia się zw swoją samotnością łączy nas z głównym bohaterem filmu.

To dość ponura wizja rzeczywistości. Po Twojej wypowiedzi pojawia się od razu też pytanie: dlaczego jednak żyjemy w tak okropnym miejscu? Jak rozwiążemy tę sytuację? Zaczniemy strzelać do polityków i alfonsów?

Nie powiedziałem ze okropny! Żyjemy tutaj bo Londyn uzależnia jak narkotyk, który raz zaaplikowany, nigdy nie daje o sobie zapomnieć. To wszystko co wymieniłem, to są według mnie wady tych miejsc ale dla niektórych mogą być zaletami. Anonimowość, pędzący świat, ciągłe imprezy i ogrom możliwości, mogą zachwycać. 4VQ2A1408oChyba tylko tu można obserwować codziennie tysiące różnych ludzkich zachowań i decyzji. Lubie patrzeć na kolejne cykle miasta, które nigdy nie zasypia. Ba nawet myślę, że ten brudny, nocny świat jest nawet ciekawszy i bardzo inspirujący. Czy będziemy strzelać do polityków i alfonsów ? Raczej nie. Sądzę, że londyński Travis skończy raczej pod wagonami londyńskiego metra niż strzelając do polityków czy alfonsów.

Czy życie w Londynie ma jakiś wpływ na to czym się teraz zajmujesz, na Twój stand up ?

Na pewno na stand up maja wpływ wszystkie moje życiowe doświadczenia czyli także te związane z życiem w Londynie. Obserwowanie ludzi stało się moim główny zajęciem. Z niego wypływa to co potem prezentuję na scenie.

Bilety na Wasze występy są często wyprzedane. Ludzie zaczynają Cię kojarzyć. Stajesz się coraz bardziej popularny? To pomaga?

Ha ha popularność to chyba wielkie słowo. Jeszcze nikt nie przepościł mnie w kolejce do kasy, a kobiety w ciąży owszem, wiec albo muszę być bardziej znany albo powinienem zajść w ciąże. Ale mówiąc poważnie kilka osób możne mnie kojarzyć, ale to bez znaczenia. Cieszę się ze nie jestem jednak popularny, bo to chyba nie jest przyjemne, może się chyba jedynie przydać przy promocji biletów by więcej osób odwiedzało "Polski Klub Comedy".

Skoro już wspomniałeś o "Polskim Klubie Comedy" to może powiesz jak to wygląda organizacyjnie ? Kto go tworzy?

Nazwa wskazuje, że chcemy być klubem komediowy. Mamy ambicje być pierwszą, stałą sceną komediową poza granicami Polski i ten cel powoli i cierpliwie realizujemy. Jeśli chodzi o sprawy administracyjne to dzisiaj decyzje podejmuje Mike oraz ja, chociaż sam klub co najmniej siedmiu wspaniałych ludzi. To głównie dzięki nowym występującym możemy się szybko rozwijać i mieć możliwość regularnych występów. Stand Up to jednak gra zespołowa. Staramy się więc tworzyć rodzinna atmosferę.

Jak długo zajmujesz się Stand Up'em?

4VQ2A1344oNiecały rok upłynęło od mojego debiutu na scenie. Na pewno nie jest to imponujący wynik. Jednak zanim stanąłem sam na scenie wiele lat jeździłem na wszystkie występy polskich komików w UK i podpatrywałem jak oni pracują. Potrafiłem przejechać 150 km, by przez dwie godziny oglądać stand up i później wracać drugie tyle. Kiedy zaczęło się coś dziać w Londynie aktywizowałem kolejnych znajomych . Fascynacja tą forma artystyczną trwa już około pięciu lat. Mam więc spore doświadczenie jako widz. Staram się je wykorzystać na przykład przy okazji organizacji naszych wydarzeń.

Jakie najlepsze i najgorsze doświadczenia miałeś związane z działalnością sceniczną?

Myślę, że najlepszym doświadczeniem jest widzieć uśmiechniętych i zadowolonych ludzi na spektaklu. A szczególnie miło usłyszeć od chłopaków, grających ze mną, że pomagam spełniać ich marzenia a przecież niedawno sam starałem stanąć na scenie by iść za swoimi marzeniami. Teraz mogę być niewielka częścią czyjegoś marzenia, to absolutnie wspaniale uczucie ale też spora odpowiedzialność. Jeśli chodzi o przykre doświadczenia to takich nie zanotowałem. Wszystko co dzieje się na scenie, dobre i gorsze momenty pozwalają mi się uczyć rozwiązać problemy. Każdą wpadkę staram się przekuć w wiedzę. Przez to staję się lepszym i pewniejszym na scenie .

Czy wydaje Ci się ze można jakoś połączyć film Taxi Driver z tym co teraz robisz ?

Z góry uprzedzam ze stand up jest hobby , nie jest moim głównym zajęciem . A czy uda się to połączyć? Wydaje mi się ze wszystko co teraz powiem zabrzmi sztucznie i będzie próba dostosowania się do pewnej tezy. Sam temat filmu i zaangażowanie społeczne na pewno jest blisko komedii którą się zajmuje. Również warstwa wizualną jest dość oszczędna to na pewno może się pokrywać. Z drugiej strony reżyser filmu znany jest ze swoich kontrowersji. Dotykanie nieprzyjemnych tematów, przełamywanie kolejnych barier. Swoimi obrazami mocno wpływał na społeczeństwo. Chciałbym aby stand up w naszym wykonaniu tak wyglądał. By ta skromna forma wyrazu mogła nie tylko dostarczać ludziom rozrywki ale starać się wpływać na ich postawy. To oczywiście cenne marzenie. Dzisiaj to co nas łączy z filmem to chyba to, że jesteśmy na scenie tak samo samotni jak tytułowy taksówkarz No tak. Ale macie grono ludzi którzy przychodzą was często słychać? To prawda ale nie zmienia to faktu że na scenie jesteśmy sami. Nikt nie może nam pomóc. A widownia oczywiście jest z nami, ale równie dobrze może sie odwrócić . Aby przygotować kilkanaście minut programu często potrzeba wieku godzin czy dni. Trzeba innego spojrzenia na otaczający świat. Ciągłych analiz rzeczywistości, często krótkiego odizolowania od naszego codziennego życia. Brzmi bardzo poważnie. Bo komicy ( za jednego z których ciężko mi się uważać bo mam nikłe doświadczenie) to zwykle poważni, trzeźwo myślący ludzie. Znalezienie i skonstruowanie naprawdę oryginalnego i śmiesznego żarto wymaga często masy czasu i pracy. Pamiętajmy że na scenie musimy rozmieszać kilkadziesiąt zupełnie nieznanych nam osób. To trudne bo dopiero się tego uczymy . A wydawałoby się, że komicy to ludzi sypiący żartami z rękawa . Tak wiem, często spotykam się z ta opinia . Ludzie uważają ze jestem zabawny i chcą abym opowiadał im żarty . Niestety ja zabawny nie jestem - żart - taki mało śmieszny.

 

Dzięki wielkie za rozmowę.

 

W sesji udzia wziéli:

Charakteryzacja: Kornelia Michalska

Producent sesji: Aneta Muckus

Fotograf: Voiteck Nowak

Obejrzyj galerię na stronie:
http://informacje24.co.uk/tam-bylismy-relacje/9-8/15545-talking-to-you.html?tmpl=component&print=1&layout=default&page=#sigProGalleria4477c70862